Rozdział 7

22:13

*Planica 2012*
*Maciek*
Marzec. Początek wiosny, koniec sezonu, powrót do domu, do ukochanej. Moment na który czekam od dawna, ale aby to nastąpiło muszę oddać jeszcze 2  równe i dobre skoki jutro, wtedy będę już wolny, będę tylko dla niej. Dla kobiety, która jest dla mnie wszystkim. Miłości mojego życia.
-O czym tak myślisz, co?- niebieskooka piękność, królowa mojego serca właśnie weszła do mojego pokoju hotelowego i zajęła miejsce obok mnie na łóżku.- Mam coś na twarzy, że sie tak patrzysz?-zapytała, a uśmiech na mojej twarzy sie powiększył.- Maciek no!
-Nie mogę juz podziwiać mojego własnego prywatnego anioła?-szytynka momentalnie na moje słowa się zaśmiała i wtuliła w mój bok.- Masz ochotę na spacer?
-Teraz? Jutro masz przecież konkurs.-moja ukochana trochę się zdziwiła moją propozycją, dochodziła już 20, a jutro o 8 musiałem być na skoczni, ale teraz ważniejsze zadanie muszę wykonać niż to jutro.
-Świeże powietrze dobrze nam zrobi.-Cysia po chwili zastanowienia zgodziła się i udała się do swojego pokoju po kurtkę, a po paru minutach kroczyliśmy po oświetlonych i pokrytych śniegiem ulicach Kranja.-Pamiętasz jak się poznaliśmy?
-Nie sposób zapomnieć. Zjadłeś mi moje ulubione i ostatnie ciastko!-powiedziała szatynka, a ja momentalnie wybuchnąłem śmiechem. Mieliśmy po 5 lat i właśnie zaczynaliśmy przedszkole. Cysia jadła ciastka razem z koleżanką, a ja akurat byłem głodny, więc kiedy zobaczyłem ciastka od razu wyciągnąłem rękę po jedno, a akurat tak sie złożyło że było to ostatnie.-Hej! Nie śmiej się, miałam 5 lat i to było najgorsze co mnie w życiu spotkało. Myślałam że Cię uduszę.
-Oh tak pamiętam. Biegałaś za mną po całym przedszkolu.
-Należało Ci się. Moich ciastek bezkarnie sie nie zjada.- Lubię to wspomnienie. Tamtego dnia zaczęliśmy coś pięknego, co trwa do dzisiaj.
-Ja mogę.- Powiedziałem z uśmiechem, a szatynka nie zaprzeczyła.- Jakie jest twoje najlepsze wspomnienie?
-Narty w 2009.- Odparła bez zastanowienia, a ja spojrzałem na nią przypominajac sobie to co wtedy się stało, po chwili wspomnienia wróciły, a uśmiech na mojej twarzy sie powiększył.- Straciłam równowagę na nartach, a ty chcą mnie ratować, wywróciłeś się ze mną. I tak leżąc po środku stoku, cali we śniegu, powiedziałeś mi że mnie kochasz.-Pamiętam ten moment dokładnie. Długo się zastanawiałem czy jej to powiedzieć, aż opierając się nad nią, żeby na nią nie upaść, widząc jej rumiane policzki i roześmiane oczy, zaryzykowałem i powiedziałem dwa najpiękniesze słowa na świecie, a ona uśmiechnęła się i mnie pocałowała, od tamtego dnia jestem najszczęśliwszym facetem na świecie.- A jakie jest twoje?
-To, które zaraz się wydarzy.- Szatynka nie zbyt rozumiejąc spojrzała na mnie lekko mrużąc oczy. W kieszeni wyszukałem małej wielkości czerwone pudełeczko, w którym znajdowało się to co miało być symbolem wieczności. Naszej wspólnej wieczności.- Cysia o dużej ilości rzeczy nie mam pojęcia, mam mnóśtwo wad, często mnie nie ma, zwłaszcza wtedy kiedy mnie potrzebujesz, nie jestem idealny, ale kocham Cię nad życie i jestem pewien, że to z Tobą chcę spędzić resztę swojego życia. Wyjdziesz za mnie?- Wypowiedziałem najważniejsze pytanie w moim życiu, klękając przy tym na jedno kolano.
-Jesteś pewien, że chcesz do końca życia słuchać mojego mrudzenia, że jestem głodna?- Klęcząc na zimnym śniegu i czekając na wybuch łez i to najważniesze słowo, słyszę chyba najgłupsze pytanie jakie mogłem w tym momencie usłyszeć.
-Serio Cyśka?- pytam i wybucham śmiechem- Mogę Ci biegać o północy na stację po czekoladę tylko się zgódź kochanie.- Mówię, a niebieskooka zaczyna się śmiać.
-Tak, oczywiście że tak. Kocham Cię najbardziej na świecie.- Mówi i zaczyna płakać, a ja momentalnie wstaje i przytulam ją najmocniej na świecie. Mam wszystko. Nie potrzebuje już niczego więcej. Tylko ją. Miłość mojego życia. Moją przyszłą żonę.
***************************************
Hej wszystkim! Trochę mnie tu nie było (trochę bardzo), ale niestety wena trochę odeszła, a z nią odszedl tez czas. Aktualnie walczę z matematyką i usiłuje zdać, ale mam nadzieję że następny rozdział pojawi się nie długo.
Dzisiejszy rozdział trochę inny od poprzednich, jest małym powrotem do przeszłości. Mam nadzieję że wam się spodoba. 

P.S. Kiedy spojrzałam dzisiaj na statystyki i zobaczyłam w łążnej liczbie wyświetleń prawie 5200, w tym 2700 od początku tego roku, kiedy nic się nie pojawiło na blogu naprawdę mocno się zdziwiłam! Dziękuję, dziękuję, dziękuję! To dało mi naprawdę pozytywnego kopa i mam nadzieję, ze dzieki temu, będe tu coraz częściej.

See ya!
Snap: bvbborussen11
Insta: half_a_heart_11
Twitter: polgerangel

You Might Also Like

0 komentarze

Popular Posts